Jeżeli mówimy „rozwój
philippines phone card |schody |skoki spadochronowe bydgoszcz„Jeżeli mówimy „rozwój życia klasztornego", nie wolno zapominać o zakonach rycerskich, o tym, że w XII wieku powstawały zakony szpitalników, norbertanów, zaś w XIII wieku zakony franciszkanów, karmelitów, paulinów, dominikanów, sylwestrynów, celestynów, w XIV wieku oliwtanów, hieronimitów... Trzeba zdawać sobie sprawę ze skali tego zjawiska oraz niewątpliwego faktu, że rozwój życia klasztornego nic był wewnętrznym pączkowaniem Kościoła, lecz wynikał z tzw. społecznego zapotrzebowania.
Każdy klasztor miał natomiast zapotrzebowanie na wino, było ono (i jest) niezbędne do celebrowania mszy. Mistyczny aspekt wina poruszany jest w osobnym rozdziale, tutaj wypada skonstatować jego istnienie, przyjąć go do wiadomości.
Zakony musiały mieć wino, to było poza wszelką dyskusją. Z drugiej strony zakony były biedne, przynajmniej początkowo, ubóstwo było ich założeniem,tezą wyjściową. Kupno wina często przekraczało ich finansowe możliwości, zwłaszcza tych, które sadowiły się na nowych terytoriach barbarzyńskich, pogańskich chrystianizowanych. Miejscowe populacje dużych połaci Europy nie uprawiały winorośli, zaś sprowadzenie wina nie było wcale przedsięwzięciem łatwym do wykonania, średniowieczne drogi były fatalne, nie było mostów, brody były przejezdne jedynie w okresach niskiej wody. Owszem, funkcjonowały wielkie transkontynentalne szlaki, którymi przemierzano ogromne odległości, z północy na południe, ze wschodu na zachód. Skandynawowie opływali brzegi Europy, rzekami docierali do Morza Czarnego. A jednak regiony leżące opodal, ale nic na szlaku.stanowiły już lerra incognito. Sytuacja taka wynikała w znacznej mierze z trudności, niemożności komunikacyjnych. Monarchia Karolingów zdążyła już doczekać się kryzysu, a tymczasem o Pomorzu nikt jeszcze niczego pewnego w Europie nie wiedział. ..Jeszcze w pierwszej połowie IX wieku pewien bawarski mnich, rejestrujący skrzętnie wiadomości o ludach żyjących poza granicami chrześcijańskiego świata, napomknął zwięźle, iż wśród wielu innych plemion osiadłych za Dunajem i za Łabą znajdują się też jacyś Wieluńczanie i Pyrzyczanie. zapewne groźni, bo posiadający po kilkadziesiąt osad grodowych. Wiadomości tego geografa» dalej nic sięgały; okolice Pyrzyc i Wolina znajdowały się już na krańcach politycznego widnokręgu autora zapisków, patrzącego z bawarskiej Ratyzbony, a dalsze części Pomorza, przylegle do Kołobrzegu lub Gdańska, leżały całkiem poza linią tego horyzontu, zbyt odległe, by mogły się liczyć choćby jako terem potencjalnych sprzymierzeńców czy potencjalnych wrogów" . A właśnie takie, nic inne tereny były miejscem zakładania domów zakonnych. Oliwscy cystersi, mimo że przybyli na Pomorze w XII wieku, mimo że pobliski Gdańsk rozrosnąć się już zdążył w pokaźny ośrodek miejski — mimo wszystko bytowali na krańcu świata. Wino trafiało do Gdańska nawet już w XI wieku, przywożone z Rusi. ale namienny jest fakt, że naczynia, w których je przywożono (skorupy tych naczyń), znajdowane są nie na całym Pomorzu, ale w bezpośrednim sąsiedztwie i bliskości Gdańska; „gdyby [ziemia pomorska — przyp. K. K. jeszcze posiadała winną latorośl, oliwkę i figę, poczytałbyś ją za Ziemię Obiecaną" — pisał autor żywota Ottona z Bambergu. Niestety, przed przybyciem misji chrześcijańskich na Pomorze, ziemia ta nie rodziła winorośli. Zaś misje musiały mieć wino. bez którego niemożliwe jest odprawianie mszy. istnienie kultu chrześcijańskiego. Transport wina w takich warunkach kosztował krocie, nie mówiąc już o tym, że mial wielkie szanse wpaść w niepowołane ręce. W średniowiecznej Europie u rżało jak w tyglu, formowały się państwa. Ciągłe walki, zamieszki, zagarnianie ziem, feudalne waśnie — wczesne średniowiecze stanowczo nie sprzyjało dalekosiężnym transportom. Nie można powiedzieć, aby działania polityczne w rodzaju waśni feudalnych i zamieszek kładły kres transportowi i handlowi na wielką skalę, lecz na pewno go utrudniały. To, co w wielkim handlu europejskim jest zaledwie przesunięciem szlaków czy centrów handlowych, dla rejonów, z których oddaliły się szlaki i centra, było w zasadzie odcięciem od świata wymiany dalekosiężnej. A przecież o taką wymianę chodziło w wypadku sprowadzenia wina z winnic nadreńskich do Lądu. Tyńca czy Jędrzejowa, wozem o drewnianych kołach ciągnionym przez woły, z beką wina. wprost zachęcającą zarówno zbójców, jak i szlachetnych rycerzy do odszpuntowania jej gdzieś po drodze...“(11)
<<<< Ojca Nie zasłaniaj się
| Negoro zawrócił bez słowa >>>>
Strona dla wędkarzy |Gry dla dziewczyn |Pościel dziecięca